Mee Audio Pinnacle P1 i P2 to audiofilskie granie także ze smartfonów? [TEST]

Ten artykuł ma 2 strony:

Pinnacle P2 i podsumowanie

Pinnacle P2, czyli taniej i z myślą o smartfonach

W dużej mierze to właśnie przez wymagania P1 firma Mee Audio postanowiła wprowadzić do oferty Pinnacle P2. Nie są one następcą topowej propozycji marki, a jej prostszą i mniej wymagającą wersją, którą stworzono głównie z myślą o słuchaniu muzyki ze smartfonów. Posługując się nomenklaturą z rynku mobilnego: P2 to "Pinnacle P1 Lite". Warto się nim zainteresować?

Mee Audio Pinnacle P1 - zestaw

Zdecydowanie. I nie idzie tylko o sporo niższą cenę (469 zł). Pinnacle P2 również mają prezentować się jak sprzęt premium, ale firma znacznie obniżając cenę musiała pójść na kilka kompromisów. Pierwszym jest nieco uboższa zawartość zestawu, w którym nie znajdziemy skórzanego etui i dwóch kabli. Mee Audio do modelu P2 dołączyło:

  • 1 parę pianek Comply serii T;
  • 3 pary standardowych silikonowych tipsów w różnych rozmiarach;
  • 2 pary tipsów bi-flange i 1 para tipsów tri-flange;
  • klips do mocowania kabla do ubrania;
  • kabel z pilotem z pojedynczym przyciskiem (bez kontrolerów głośności);
  • przejściówka na dużego Jacka 6,3 mm.

Plusem jest to, że etui z suwakiem wykonane jest z tworzywa imitującego skórę.

Gorsza jakość wykonania, ale wyższa wygoda

Pinnacle P2 również zostały zamknięte w obudowie, które ma kształt łezki i można ją nosić tak sposobem OTE, jak i tradycyjnie z kablem puszczonym od dołu. Konstrukcja tym razem wykonana jest jednak z błyszczącego tworzywa sztucznego, które jest mniej wytrzymałe.

Plusem jest jednak to, że lekka modyfikacja bryły sprawiła, że jeszcze łatwiej dopasować je do kształtu kanału słuchowego. Są też lżejsze i przyjemniej nosi się je zimą; nie trzeba czekać aż wykonana z metalu konstrukcja się ogrzeje.

Mee Audio Pinnacle P1 (srebrne) i Pinnacle P2 (czarne)

Zobacz również: Huawei Ascend Mate7 w naszych rękach

Szkoda nieco, że do obniżenia kosztów firma musiała zrezygnować z dwóch kabli. Szczególnie, że zamiast plecionych przewodów z czterech wiązek do P2 dołączony jest prosty kabel. Gdy przesuwa się on po ubraniu występuje efekt mikrofonowy. Zaletą jest gruba silikonowa izolacja, dzięki której kabel powinien wiele wytrzymać.

Ujmując to krótko: jakość wykonania Mee Audio Pinnacle P2 to zdecydowanie nie poziom P1, a do tego model ten wypada gorzej na tle zamkniętych w metalowych obudowach Fiio F9 czy RHA MA750i z podobnej półki cenowej. Wygodna jest jednak wielką zaletę tego modelu.

Zanim przejdę do najważniejszego dodam, że pilot na kablu również pozbawiony jest kontrolerów głośności. Działa podobnie do tego z zestawu dla Pinnacle P1.

Pinnacle P2 to już zupełnie inne brzmienie. Gorsze?

Najważniejsze jest jednak to, czy model Pinnacle P2 sporo stracił pod względem jakości dźwięku do starszego i droższego brata. Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Nowość, która raptem parę miesięcy temu trafiła na rynek, oferuje bowiem inne brzmienie. Pewne jest to, że nie nazwę go audiofilskim.

P2 nie są tak jasne jak P1. To bardziej zbalansowne granie na planie litery "V" z basem, który dorównuje wyraźnie zaakcentowanemu niższemu sopranowi. Pinnacle P2 schodzą dość nisko, a subbas jest wyraźnie wyczuwalny i szybko wygasa. Środkowego i wyższego basu jest nieco więcej niż w P1, ale nie przysłania średnicy. Dół jest zbity, szybki, kształtny i całkiem szczegółowy.

Mee Audio Pinnacle P2

Środek jest przejrzysty, ale nie został tak wygładzony jak w P1. Dolna średnica jest lekko odsunięta, ale mniej niż w droższym modelu. Jest do tego pełniejsza , a instrumenty opierające się na basie brzmią dobrze. Męskie wokale są nieco suche, ale zawsze czytelne. Górna średnica jest wyniesiona, co przybliża żeńskie wokale, które brzmią całkiem intymnie.

Dźwięki z tego pasma są czyste i odsłaniają bardzo dużo detali. Tańsze Pinnacle mimo mniejszej gładkości nie mają dużych skłonności do ulegania sybilantom. Mogą jednak pojawiają się gorszych jakościowo nagraniach.

Góra jest jednak zupełnie inna niż w P1. Pasmo to nie jest ani tak rozciągnięte, ani tak wygładzone. Sopran jest wyraźnie zaakcentowany zaraz za średnicą, co dodaje dźwięku blasku, ale jednocześnie wyraźnie go wyostrza. To dość agresywne granie, ale nie jest to jednak poziom, gdy góra zaczyna kuć w uszy. P2 odsłaniają niezłą ilość detali, jak na swoją półkę cenową.

Plusem — jak na słuchawki za mniej niż 500 zł — jest z pewnością scena, której nie brakuje głębi, a rozciągnięcie jest naprawdę dobre. Separacja instrumentów jest dobra, ale nie powala. Nie są to jednak słuchawki stworzone z myślą o analizie dźwięku. Mee Audio Pinnacle P2 mają dostarczać rozrywkowego brzmienia i udaje im się to w 100 proc.

Dźwięk jaki wydobywa się z nich jest dynamiczny, szybki i angażujący, a przy tym niepozbawiony szczegółów. Co więcej, słuchawki te są o wiele prostsze w odbiorze niż Pinnacle P1. To świetnie wyważona jakościowo propozycja dla użytkowników smartfonów.

Spora przewaga nad Pinnacle P1

Rozrywkowe, ale szczegółowe granie to według mnie spora zaleta, gdy idzie o wykorzystaniu słuchawek głównie w parze ze smartfonami. W tym wypadku równie ważne jest to, że Pinnacle P2 o wiele łatwiej napędzić niż poprzednika. Słuchawki dobrze grały z LG G6, Xperią XZ1 czy P10 Plus Huaweia. Nie wymagają wcale wzmacniacza zewnętrznego, chociaż po wpięciu ich do Astell & Kern AK XB10 można poczuć "pełniejsze brzmienie".

Model ten jest również bardziej podatny na equalizację — stosowanie korektora w odtwarzaczach daje lepsze efekty, dzięki czemu można np. zmniejszyć podbicie sopranu. W tym celu można skorzystać również z pianek Comply, ale połączenie to według mnie zaburza dość dobrą równowagę między basem a wyższymi tonami.

Mee Audio wie o zaletach złącza MMXC

Pinnacle P2 nie mają zachwycającego kabla na tle P1. Firma postanowiła jednak udostępnić jako dodatkową opcję przewód "audiofilski", który ma być tym samym co w przypadku P1.

Po wpięciu przewodu, który znalazłem z droższymi słuchawkami, odczułem poprawę klarowności dźwięku i wyraźnego poszerzenia góry, ale bas był mniej podbity (brzmienie z ocieplonego stało się jaśniejsze). Efekt ten można było jednak dobrze zaobserwować z lepszymi źródłami dźwięku jak ZTE Axon 7 czy Astell & Kern AK XB10.

Konkurencja w przedziale P2 jest naprawdę spora

Od lewej: 1More Triple Driver, HiFiMan RE-400i, Mee Audio Pinnacle P2, Fiio F9, RHA MA750i

Pinnacle P1 to słuchawki, które może i mają pewną konkurencję, ale ta w niższym przedziale (w Polsce będzie to jakieś 500 zł) jest o wiele większa. Sprzęt podobny jakościowo do Pinnacle P2 to:

  • RHA MA750i - słuchawki te również grają na planie "V", ale jest to mniej odczuwalne (bardziej liniowe granie). Subbas jest wyraźniejszy, średni bardziej neutralny, środek wydaje się bardziej czytelny. Góra jest lepiej kontrolowana. Rha grają nieco bardziej efektownie, ale to Pinnacle P2 zagwarantują bardziej rozrywkowe brzmienie.
  • FiiO F9 - model z trzeba przetwornikami FiiO to również "V" z podbitym średnim basem. Ma lepsze zejście i mocniej zaakcentowanym subbas, ale niskie tony nie są tak szybkie i zbite. Pinnacle P2 mają pełniejszą i cieplejszą niższą średnicę oraz nieco mniej zaakcentowany niższy sopran. F9 mają większą scenę, a Mee Audio gwarantują lepiej zbalansowane brzmienie.
  • 1More Triple Driver - to również podobne strojenie na planie "V". Nacisk położono na bas, który jest bardziej kształtny, a góra wydaje się bardziej rozciągnięta i gładka. Produkt 1More lepiej radzi sobie z separacją, ale ma wyraźnie wycofaną górną średnicę.
  • HiFiMAN RE-400i - to równiejsze w brzmieniu słuchawki o ocieplonej średnicy i odrobinę wycofanym sopranie. Są mniej muzykalne, ale mogą być alternatywą dla osób szukających brzmienia skupionego na średnich tonach.

Wybór w przedziale do 500 zł jest naprawdę duży, ale Pinnacle P2 to propozycja, która zdecydowanie się broni. Nie licząc niedostępnych w Polsce oficjalnie Triple Driver, wydają się najbardziej muzykalnymi i najłatwiejszymi w odbiorze ze wspomnianych modeli.

Mee Audio Pinnacle P1 i P2 to wybór, który warto rozważyć

Jaśniejsze, audiofilskie Mee Audio Pinnacle P1 oraz bardziej rozrywkowe, ale wciąż niezłe technicznie Pinnacle P2 to naprawdę ciekawe propozycje. Pod kątem smartfonów zdecydowanie wybija się tańszy i nowszy model, ale P1 — o czym wspomniałem już — są warte każdej złotówki.

Oba modele postanowiłem ocenić więc bardzo wysoko i zdecydowanie polecam zapoznanie się w sklepach ze słuchawkami amerykańskiej marki.

Pinnacle P1

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • świetna, audiofilska jakość dźwięku
  • angażująca, a przy tym relaksująca sygnatura
  • gładkie brzmienie i duża liczba odkrywanych detali
  • świetna jakość wykonania
  • odpinane kable ze złączem MMCX
  • bogate wyposażenie zestawu, w tym aż dwa kable (jeden audiofilski)
  • niezły stosunek ceny do jakości

Minusy:

  • rozjaśniona góra nie każdemu musi się podobać
  • bardzo wymagające słuchawki, które potrzebują zewnętrznego wzmacniacza, aby można było wyciągnąć z nich najwięcej w parze ze smartfonami
  • bądź co bądź, cena jest wysoka

Pinnacle P2

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • dobry stosunek ceny do jakości
  • rozrywkowe, angażujące brzmienie z dynamicznym basem
  • słuchawki odsłaniają sporo detali jak na swoją półkę cenową
  • wysoki komfort korzystania i dobra izolacja
  • niezły zestaw akcesoriów
  • słuchawki łatwe do napędzenia, które będą grać z większością smartfonów
  • złącze MMCX i możliwość dokupienia dodatkowych kabli

Minusy:

  • standardowy kabel powinien być tym "do telefonów" z P1
  • góra może być momentami nieco ostra i szeleszcząca

Sprzęt dostarczyła firma RAFKO, która w Polsce zajmuje się oficjalnie dystrybucją sprzętu Mee Audio.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Zobacz więcej artykułów z serii: Najlepsze słuchawki do smartfonu

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

LG G Flex - smartfon stworzony dla geeka [test] Nokia BH-221 - zestaw Bluetooth godny polecenia [test] HTC Sensation – test cz. 1 [sprzęt] Nexus 4 rok później - wady i zalety z perspektywy czasu. Sony Xperia Z2 - wydajność i benchmarki Sony Xperia XZ2 i XZ2 Compact - pierwsze wrażenia. Żarty się skończyły Sony Ericsson Satio - pierwsze wrażenia Samsung Gear S2 (classic) - test i recenzja Samsung Wave S8500 w naszych rękach! LG V10 - test i recenzja iOS 6 - wrażenia i zmiany w porównaniu do poprzednich wersji [krótki test] Honor 7X - pierwsze wrażenia

Popularne w tym tygodniu:

Motorola razr: pierwsze wrażenia