Apple opatentuje ekran z przodu, a kameleon boi się iPhone'a
Przyszedł do mnie wczoraj redaktor zarządzający i powiedział: “Adamie, napisz coś o wojnie Apple'a i Samsunga, tylko żeby z jajem było”. No pewnie, łatwo się mówi, ale pisać o przepychankach tak, aby Czytelnik mógł zastanowić się nad głębią tej beznadziei w akompaniamencie radosnego rechotu, to już samemu się nie chce, tylko na podwładnych się zrzuca. Żebym ja jeszcze poczucie humoru miał albo umiał spojrzeć na sprawę z jakiegoś zabawnego punktu widzenia... Niestety, jako student prawa (wieczny, bo wieczny, ale zawsze) skutecznie wpojone mam w makówkę, że proces to rzecz niemal święta.