iPhone X to najlepszy iPhone, ale niekoniecznie najlepszy smartfon [TEST]

Ten artykuł ma 3 strony:

Face ID; TrueDepth; oprogramowanie; łączność

Face ID powinien być uzupełnieniem dla czytnika linii papilarnych. Nie zastępcą

iPhone X to pierwszy od czasu iPhone'a 5s smartfon Apple'a bez czytnika linii papilarnych. Apple przekonuje, że skaner twarzy jest rozwiązaniem lepszym. Moim zdaniem nie jest.

Firma zadbała o to, by czytnik działał dobrze. I w większości przypadków działa. Zarówno w dzień, jak i w nocy wystarczy spojrzeć na telefon i po chwili jest odblokowany. Smartfon radzi sobie z różnymi nakryciami głowy i cały czas się "doucza", dzięki czemu nagła zmiana fryzury czy zgolenie brody nie jest dla niego zaskoczeniem.

Bardzo fajne jest to, że smartfon ukrywa powiadomienia na ekranie blokady wyświetlając je dopiero wtedy, gdy twarz zostaje rozpoznana. W przypadku czytników odcisków palców treść powiadomień jest albo zawsze ukryta, albo zawsze widoczna. To jedna z nielicznych przewag skanera twarzy nad czytnikami.

iPhone X odkrywa powiadomienia na ekranie blokady dopiero po rozpoznaniu twarzy

Druga przewaga to w teorii możliwość odblokowania telefonu w rękawiczkach (przy założeniu, że są przystosowane do obsługi ekranów pojemnościowych). Jeśli o mnie chodzi, rękawiczki noszę bardzo rzadko, a przed zimnem chronię przede wszystkim twarz. I tu pojawia się problem, bo gdy ta jest mocno zasłonięta (patrz zdjęcie poniżej), Face ID jej nie rozpoznaje. Dla mnie na mrozie mniej komfortowe jest odsłanianie twarzy niż ewentualne zdjęcie rękawiczki. Zwłaszcza że telefon i tak najwygodniej obsługuje się gołymi rękami.

Tak zakryta twarz jest dla Face ID zabójcza

Dodajmy do tego, że przejście do pulpitu głównego wymaga przesunięcia palca od dołu ekranu, czyli skierowaniu go w miejsce, gdzie wcześniej znajdował się czytnik linii papilarnych. Nie rozumiem, jakim cudem nowe rozwiązanie miałoby być wygodniejsze. Zwłaszcza, że Face ID działa też zauważalnie wolniej niż Touch ID z poprzedników.

Mało? Face ID z jakiegoś powodu nie rozpoznaje twarzy, gdy smartfon trzymany jest poziomo. Dla czytnika linii papilarnych nie jest to żaden problem.

Zobacz również: Lumia 830 wideorecenzja

Mam wrażenie, że entuzjaści Face ID oceniają tę funkcję przez pryzmat "jak na pijanego, to całkiem prosto chodzi". Widziałem zachwyty nad tym, że iPhone X działa nawet pod lekkim kątem lub gdy użytkownik ma na głowie czapkę z daszkiem. Super, ale mając czytnik linii papilarnych mogę odblokować telefon przebrany za Kapitana Amerykę, a telefon trzymać za plecami.

Żeby nie było — nowa funkcja nie jest kompletnym niewypałem, bo w zdecydowanej większości sytuacji działa dobrze. Kiedy nie działa? Szalik+czapka, duże odchylenie względem twarzy, kilka chwil po przebudzeniu (z jakiegoś powodu iPhone X często nie może mnie wtedy rozpoznać) i smartfon trzymany poziomo. Zdążyłem się już do Face ID przyzwyczaić i nie uprzykrza mi życia jakoś wybitnie.

Sęk jednak w tym, że skaner linii papilarnych zaimplementowany chociażby w przycisku zasilania działałby w każdej z wymienionych sytuacji, a przy tym byłby szybszy. Face ID świetnie sprawdziłoby się jako jego uzupełnienie w awaryjnych sytuacjach (np. rękawiczki). Jak na technologię, która czytnik całkowicie zastąpiła, potrafi trochę za mało.

W dodatku Face ID nie działa jeszcze ze wszystkimi aplikacjami

System został tak zaprojektowany, by Face ID domyślnie działało we wszystkich aplikacjach, w których działało Touch ID, ale deweloperzy mogą skanowanie twarzy wyłączyć ręcznie. Wiele banków tak uczyniło i zapowiedziało, że muszą przeprowadzić testy, które wykażą, czy jest to metoda wystarczająco bezpieczna, by w taki sposób logować się do konta.

Mój bank (BZ WBK) nie uwinął się jeszcze z testami i cały czas muszę się logować przy użyciu hasła.

W innych zastosowaniach kamera TrueDepth spisuje się jednak bardzo dobrze

Do skanowania twarzy służy cały zestaw czujników, których możliwości są znacznie większe.

Deweloperzy mogą wykorzystywać możliwości kamery TrueDepth we własnych aplikacjach. Focos pozwala sprawdzić, jak dokładny jest proces mapowania otoczenia.

Apka Clips potrafi w czasie rzeczywistym podmieniać tło podczas kręcenia filmu i nakładać różne efekty. Wystarczy jedno kliknięcie, by zostać hologramem z "Gwiezdnych wojen".

Snapchat wykorzystuje kamerę TrueDepth do jeszcze bardziej precyzyjnego nakładania filtrów na twarz, a apka amerykańskiego producenta okularów Werby Parker analizuje rysy twarzy w celu rekomendacji oprawek.

Do tego w aplikacji aparatu czujniki wykorzystywane są do wykrywania głębi i rozmywania tła.

Programiści dopiero odkrywają potencjał tej kamery, ale można założyć, że coraz bardziej wymyślnych aplikacji będzie z każdym tygodniem przybywać. W kolejnych wersjach iOS-u zapewne także Apple dorzuci coś od siebie. Potencjał jest.

iOS daje się lubić

Od nowości smartfon pracuje pod kontrolą systemu iOS 11. To z grubsza to samo oprogramowanie, które można znaleźć na innych iPhone'ach. Najfajniejszym dodatkom z tej wersji iOS-u poświęciłem już osobny materiał, więc tutaj skupię się przede wszystkim na funkcjach związanych stricte z iPhone'em X.

Nowe gesty to strzał w 10

Nie ma już przycisku Home, ale są nowe gesty. Po przesiadce ze starszego iPhone'a (lub innego telefonu z przyciskami) wymagają one kilku dni, by się do nich przyzwyczaić, ale później telefon obsługuje się rewelacyjnie.

Aby powrócić do pulpitu głównego, wystarczy przeciągnąć palec od dolnej krawędzi.

Najbardziej podoba mi się to, jak szybko można przełączać się między dwiema otwartymi aplikacjami. Wystarczy jeden ruch palca, by przeskoczyć np. z komunikatora do przeglądarki.

Najwięcej trudności miałem z przywyknięciem do gestu aktywowania trybu obsługi jedną ręką (ruch palca od dołu… w dół), ale obecnie nie sprawia mi to większych problemów.

Zalety tego rozwiązania nie kończą się na wygodzie. Dzięki gestom obszar roboczy ekranu nie jest ucięty przez żaden pasek z wirtualnymi przyciskami. Treści wypełniają wyświetlacz od góry do dołu, więc czuć, że małe ramki po coś tu są.

Aplikacje na tak dużym ekranie prezentują się świetnie, ale programiści muszą je najpierw dostosować

iPhone ma ekran o proporcjach 19,5:9. Wcześniejsze iPhone'y miały ekrany 16:9. Specyfika systemu iOS sprawia, że każda pojedyncza aplikacja musi zostać przystosowana przez twórców. Po tempie, z jakim uwinęli się niektórzy programiści wnioskuję, że nie jest to zbyt czasochłonne, ale jednak wymaga dobrej woli, której niektórym brakuje.

Zdecydowana większość używanych przeze mnie aplikacji została do nowego ekranu przystosowana, ale na aktualizację kilku wciąż czekam. Dotyczy to głównie niszowych programów. Lub polskich, bo rodzimi deweloperzy — ze względu na niewielką popularność iPhone'a X w naszym kraju — się zbytnio nie śpieszą. O ile Allegro czy aplikacja BZ WBK wypełniają już cały ekran, o tyle Wykop, SkyCash czy Bilkom wyświetlają czarne pasy.

Tak na iPhonie X wyglądają niedopasowane aplikacje

Apple zadbał nawet o silniczek wibracyjny

Oprogramowanie doskonale współpracuje z wbudowanym Taptic Engine'em. Zamiast tradycyjnych wibracji wydziela on bardziej "kopnięcia".

Silniczek ten wykorzystany jest bardzo pomysłowo. Podczas dociskania ikony (3D Touch) ma się wrażenie, jakby ekran fizycznie klikał pod palcem. Z kolei podczas obracania wirtualnych pokręteł (np. budzik) ma się wrażenie, że pod wyświetlaczem pracują fizyczne trybiki.

To małe rzeczy, ale taka dbałość o detale cieszy i podnosi przyjemność korzystania z telefonu.

Możliwości platformy ARKit są imponujące

Jesienią ubiegłego roku Apple zaimplementował w iPhone'ach platformę ARKit, która pozwala programistom na tworzenie aplikacji rozszerzonej rzeczywistości.

iPhone X bardzo precyzyjnie nakłada wirtualne obiekty na obraz pochodzący z kamery. Możliwe zastosowania? Aplikacja TapMeasure umożliwia dokonywanie pomiarów, a nawet tworzenie modeli 3D całych pomieszczeń, które można następnie wysłać np. dekoratorowi wnętrz.

IKEA pozwala sprawdzić, czy poszczególne meble z jej katalogu zmieszczą się w danym pomieszczeniu. Tak, działa to także z polskim katalogiem.

Nie brakuje również gier takich jak Warhammer 40,000: Freeblade.

Aplikacje wykorzystujące rozszerzoną rzeczywistość już teraz liczone są w tysiącach, a technologia ta dopiero raczkuje. Potencjał jest ogromny.

Niedoróbki?

Początkowo iOS 11 nie zachwycał stabilnością, ale większość problemów została już zażegnana. Dotyczy to także czysto funkcjonalnych niedociągnięć.

Obecnie wkurza mnie jedynie sposób, w jaki wyświetlana jest klawiatura; pod nią pojawia się spora, niezagospodarowana przestrzeń, przez co podczas pisania przez Messengera widoczna jest mniejsza część konwersacji niż mogłaby.

Apple prawdopodobnie nie chciał, by klawiatura znajdowała się na samym dole, bo niewygodnie byłoby ogarniać ją kciukiem, ale tyle pustej przestrzeni wygląda źle. W tym miejscu spokojnie mogłyby być widoczne przyciski kopiuj/wklej/zaznacz, emotki czy cokolwiek, co jakoś by ten pasek praktycznie wykorzystało.

Tak czy inaczej, z dostępnych na rynku systemów iOS odpowiada mi najbardziej. Pasuje mi prostota, długie i szybkie wsparcie aktualizacyjne oraz to, jak iPhone świetnie współpracuje z innymi produktami Apple'a. Sporo daje też fakt, że Apple ma pełną kontrolę zarówno nad hardware'em, jak i software'em, więc iOS świetnie wykorzystuje sprzętowe dodatki (np. 3D Touch czy wspomniana wcześniej kamera TrueDepth). Z iOS-u po prostu korzysta mi się dobrze.

iPhone X ma bardzo dobre głośniki

iPhone X ma głośniki stereo — jeden znajduje się w wycięciu w górnej części ekranu, a drugi na dolnej krawędzi. Generowany przez nie dźwięk jest świetnej jakości. Brzmienie jest bogate, głębokie i klarowne nawet przy maksymalnym poziomie głośności.

Dzięki temu w połączeniu z dobrym ekranem na iPhonie X z przyjemnością ogląda się filmy czy gra w gry. Ba, coraz rzadziej zabieram w podróż głośnik Bluetooth do słuchania muzyki.

Dolny głośnik da się zasłonić ręką, ale otwory głośnikowe są rozlokowane na tyle szeroko, że trzeba chwycić telefon naprawdę niefortunnie, by całkowicie wytłumić dźwięk, co mi się praktycznie nie zdarza. Nawet wówczas drugi głośnik wciąż zapewnia na tyle głośny, by nie było mowy np. o niedosłyszeniu dialogu podczas oglądania filmu i zmiany chwytu.

Łączność jest ograniczona

Jeśli chodzi o kwestie łączności, Apple jest dość rygorystyczny. Przykład — NFC. Wbudowany chip wykorzystywany jest w zasadzie wyłącznie przez niedostępne w Polsce płatności Apple Pay. Nie da się za jego pomocą sparować smartfona z akcesoriami czy zainicjować wymiany plików z innym telefonem, a banki nie mogą implementować własnych platform płatności zbliżeniowych.

Bluetooth, choć w najnowszym standardzie 5.0, umożliwia tylko na komunikację telefonu z akcesoriami. O wysyłaniu i odbieraniu w ten sposób plików można zapomnieć (choć w dobie komunikatorów-kombajnów i dużych paczek internetowych nie dla każdego będzie to problem).

Gniazdo słuchawkowe? Brak. Trzeba użyć słuchawek ze złączem Lightning czy dołączonej do zestawu przejściówki lub zestawu Bluetooth. Mimo że sam używam bezprzewodowych słuchawek AirPods, uważam to za zbędne utrudnienie.

Radio FM? Brak. Dioda podczerwieni? Brak. Zestaw modułów łączności jest więc bardzo podstawowy.

Zastosowane moduły działają jednak poprawnie

Złego słowa nie powiem o pracy modułów GPS, Wi-Fi, Bluetooth czy LTE. Zasięg jest w każdym przypadku zadowalający, a połączenie stabilne.

Jednocześnie nie jest to pod tym względem najlepszy telefon świata, a pewnie niektórzy wydając przynajmniej 5000 zł tego właśnie oczekiwali. GPS w Huaweiu Mate 10 Pro dużo lepiej radzi sobie w budynkach. Widywałem też telefony z lepszym zasięgiem Wi-Fi.

W iPhonie X wszystko działa po prostu poprawnie. Dotyczy to także wbudowanego głośnika i mikrofonu, które zapewniają po prostu dobrą jakość rozmów głosowych.

Rewelacyjnie przebiega natomiast komunikacja z innymi urządzeniami Apple'a

Modułów łączności jest mało, ale Apple opracował własny arsenał rozwiązań i standardów. Wymiana plików między komputerem a telefonem, błyskawiczne i bezobsługowe parowanie z akcesoriami Apple'a, możliwość kontynuowania na Macu pracy rozpoczętej na iPhonie — to wszystko działa bez zarzutów i jest maksymalnie uproszczone.

Właśnie ekosystem uważam za największą zaletę produktów Apple'a. Używam iPhone'a, iPada, Maca mini, MacBooka, Apple Watcha i słuchawek AirPods — to, w jaki sposób wszystkie urządzenia się ze sobą "dogadują" jest nie do przecenienia i rekompensuje mi upośledzony moduł NFC czy inne braki.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Gry i aplikacje na Androida - Appshaker #67 - Type:Rider, Punch Quest, Readmill i inne ASUS ZenFone 4 - test i recenzja Samsung Gear S - test i recenzja Samsung Omnia W - elegancki Windows Phone [pierwsze wrażenia i wideo] Mamy Facebook Home [wideo] Manhattan Flyte, bezprzewodowe słuchawki, które można kupić... jak będą w promocji [test] Cellna recenzja: Sony Ericsson XPERIA X1 Motorola Milestone XT720 – test Moto X Play - test i recenzja Samsung Galaxy A5 - wydajność i benchmarki Cellna recenzja: Nitro Street Racing 2 HTC EVO 3D – pierwsze wrażenia

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy S20 w naszych rękach. Świetne smartfony skryte za marketingowym bełkotem Samsung Galaxy Z Flip udaje zwykły smartfon skuteczniej niż Motorola razr. Tak, to ogromna zaleta