Jestem agentem Tajnej Służby Jego Świętobliwości i wykładam karty na stół, czyli o smartfonach i aplikacjach w Kościele
Tajna Służba Jego Świętobliwości, Sukienkowi, Czarna Mafia… można by wymieniać w nieskończoność nazwy najbardziej (nie)tajnej agencji wywiadowczej na świecie. Jakkolwiek nazwać duchowieństwo Kościoła Katolickiego, jako zorganizowana grupa – wyspecjalizowana w zbieraniu, przechowywaniu i zarządzaniu miliardami rekordów informacji o sporej przecież części ludzkiej populacji – musi przecież posługiwać się jakimiś narzędziami żeby jak najlepiej te informacje wykorzystać i... każdy może sobie dopowiedzieć resztę.